piątek, 29 września 2017

Trzy azjatyckie toniki: Benton, Meldvici, Ginvera


Tonik - rzecz święta. Koi skórę po umyciu, odświeża w ciągu dnia, może mieć konkretne działanie (np. nawilżające, rozjaśniające), balansuje pH skóry oraz sprawia, że kolejne produkty wchłaniają się lepiej i szybciej. Jak sprawdziły się u mnie te trzy, azjatyckie sztuki? Zapraszam dociekliwych!

Może zacznę od tego, który już zużyłam, czyli Meldvici, Soothing Mist. Prze - prze - prześwietny tonik! Meldvici to marka własna zespołu Rare Beauty Market, która na chwilę obecną proponuje właśnie ową mgiełkę oraz emulsję. W zamyśle kosmetyki mają być jak najbardziej delikatne dla naszych skór, lecz jednocześnie skuteczne. O emulsji się nie wypowiem, bo jej nie używałam, ale jak już wspomniałam, tonik jest naprawdę kozacki.


Używałam i w dzień i na wieczór. Angel przestrzegała, żeby w dzień używać filtra, bo rumianek jest fotouczulający. Przyznam, że nie zawsze tego przestrzegałam, ale starałam się. Naprawdę. Starałam!

Co do samego składu, to przede wszystkim znajdziemy w nim wodę rumiankową, glicerynę, ekstrakt z liści aloesu, wyciąg z wąkroty azjatyckiej, ekstrakt oczarowy, kwas hialuronowy, beta glukan, ekstrakt z chryzantemy, z róży, oleje makadamia oraz słonecznikowy, z pelargonii i alantoinę. W skrócie - mamy tutaj i nawilżenie i ukojenie, odżywienie, ale także działanie przeciwbakteryjne. Ideał dla każdego?


Co najbardziej mnie w nim urzekło? Przede wszystkim zapach. Niesamowity. Strasznie kojarzy mi się z przedszkolem i wycieczkami do lasu. Może zabrzmi to zabawnie, ale był kiedyś taki specyfik przeciw komarom, zapach mgiełki jest podobny. I to nie jest żadna obelga, ja kocham tę woń! Poza tym kosmetyk naprawdę w ekspresowym tempie koi skórę, nawilża, ochładza, a atomizer serwuje nam idealną porcję mgiełki. Nie ma miejsca na żadne wielkie, spływające krople, co bardzo cenię w tego typu kosmetykach. Jedyny minus jest taki, że nie można pozwolić na dostanie się toniku do oczu - wtedy podszczypuje. Także wystarczy zamknąć ślepia i psikać!

Aha! No i jak na 75 ml to całkiem fajna wydajność. Miałam wrażenie, że wykorzystam go w tydzień, a byliśmy razem pięć tygodni. Mogłoby oczywiście być go więcej, ale co zrobię?


Druga propozycja pochodzi od marki Benton i zwie się Honest TT Mist. Jego głównym składnikiem (aż 80%!) jest hydrolat z drzewa herbacianego. Później znajdziemy kwas hialuronowy, ekstrakt z drzewa herbacianego, ekstrakt z aloesu, beta glukan oraz ekstrakt z portulaki pospolitej.

Na papierze propozycja idealna dla osób borykających się z trądzikiem, łupieżem, przetłuszczającą się skórą. W rzeczywistości? Jest dokładnie tak samo. Przyjemnie koi skórę, rzeczywiście uspokaja gruczoły łojowe, błyskawicznie się wchłania. Praktycznie bezwonny. Jest naprawdę genialny, ale...


Irytuje mnie sposób podania. A nawet nie tyle, co sposób podania, ale jego wielkość. 40 ml? Serio? I gdyby jeszcze atomizer był udany. On daje mgłę, nie mgiełkę. Sika jak szalony. Fakt, proporcjonalnie, lecz za każdym razem zbyt wiele, zbyt mały kąt (matematyczka się znalazła!). W związku z tym zużywam go po prostu więcej, niż tak naprawdę potrzebuję. A szkoda, bo to świetny kosmetyk. Producent powinien pomyśleć o zmianie opakowania. Na poważnie.

I ostatni tonik. Tym razem odrobinę bardziej krytycznie. Ginvera, Marvelwhite Refining Toner, który ma oczyszczać skórę, działać przeciwbakteryjnie, zwężać pory i rozjaśniać koloryt cery. Okej. Produkt ma naprawdę fajne działanie i przede wszystkim przyjemnie chłodzi skórę, ładnie pachnie, ale co z tego, skoro się cholernie klei!? Jak ja nie lubię klejących tonerów.


Zatem nie używam go na dzień, bo nie chcę, by moja skóra się kleiła i błyszczała. Aktualnie nie używam go też na noc, gdyż wolę TT Mist Bentona. I leży, czeka na lepsze czasy... Może do niego wrócę, a może po prostu oddam komuś, komu nie będzie przeszkadzało lepienie. Czas pokaże.


Jak w prosty sposób można wydedukować - faworytem jest dla mnie Soothing Mist od Meldvici, aczkolwiek jeśli miałabym oceniać samą zawartość, byłby na pierwszym miejscu z Bentonem. Niestety, Benton dał ciała z atomizerem i jest jak jest.

Jestem ciekawa, która z Was jeszcze ucieka przed tonerami, ale też jakie są wasze ulubione?
utf