poniedziałek, 6 listopada 2017

Makijaż nowościami: Bare Minerals, Kat von D, Kiko


Dziś przybywam z makijażem wykonanym w większości produktami, które trzymałam w dłoniach po raz pierwszy i były to same przyjemnie wrażenia. Niemożliwe, co?

Przede wszystkim był to dla mnie prawdziwy test najnowszego podkładu BarePro od Bare Minerals, który producent opisuje jako długotrwały, lekki, wyglądający jak skóra, mocno kryjący. W związku z tym, że cery z Burcanką mamy dość podobne, czyli mieszane, ze skłonnością do przetłuszczania się w strefie T, w tym tygodniu i ja zaczynam się nim smarować, bo... Moje pierwsze odczucia są bardzo pozytywne!


Krycie ma naprawdę solidne, trwałość również. Początkowo byłam nieco zawiedziona, że zabrałam się za aplikację pędzlem. Jestem ogromną zwolenniczką gąbek i nie wiem, co mi wtedy odbiło. Ale wracając... Na starcie kosmetyk nie wyglądał na skórze idealnie. Było dobrze, ale oczekiwałam więcej. Na szczęście po kilkunastu minutach zaskoczył mnie ponownie, gdyż zastygł i wtopił się w cerę naprawdę pięknie. Mimo wszystko wiem, że przy suchych skórkach na twarzy lepiej zastosować gąbkę. Mniejsze prawdopodobieństwo ich uwydatnienia.

Z drugiej strony zastanawiam się, czy nie wsiąknie mi w gąbkę, gdyż jest kosmetykiem o konsystencji lejącej... No cóż, będę sprawdzała!


Pierwsze zetknięcie miałam także z paletą Metal Matte i stwierdziłam, że już skoro mam ją w dłoniach, to wypadałoby zmalować coś odrobinę bardziej intrygującego. Postawiłam na kontrast turkusu z pomarańczą i half cut crease. Makijaż ten mogę określić jako wersję dzienną dla osób nie bojących się koloru lub wersję wyjściową dla tych drugich, a same cienie są naprawdę dobre. Z chęcią przygarnęłabym tę paletę, bo mamy w niej tak naprawdę wszystko, ale serio, nie potrzebuję kolejnego dublowania kolorów. Jedynie ten turkus zawrócił mi w głowie...


Oko wykończyłam nowym nabytkiem z Kiko - brokatowym linerem. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, nie zastanawiałam się zbyt długo nad kupnem, bo przecież taki brokat jestem w stanie przemycić wszędzie. Podoba mi się on niesamowicie i jest świetnym dodatkiem do każdego looku!


Ostatnią nowością w tym look'u jest matowa pomadka od Bare Minerals. Ten nudziak pasuje tu idealnie! A jeśli chodzi o formułę - mus. Kosmetyk nie zastyga na tępy mat, delikatnie też się klei, tłustego posiłku nie przetrwa w całości, ale za to sprawia, że czujemy na ustach komfort i posiada bardzo, bardzo dobry poziom krycia. Wystarcza jedna warstwa, by osiągnąć pełne. Jestem strasznie szczęśliwa (ale też zaskoczona!) z rozwoju marki na terenie naszego kraju, bo kto by pół roku temu pomyślał, że będą mieli taki asortyment jak w tym momencie... Super, Bare!

I staruszkowie, którzy asystowali przy testowaniu nowości:

OKO:
► Too Faced, Sweet Peach (Puree),
► Eyeko, Black Magic Mascara,
No name, kępki rzęs,

TWARZ:
► YSL, Touche Eclat (02),
► MAC, puder wypiekany Mineralize (Light),

KONTUR I ROZŚWIETLENIE:
► Anastasia Beverly Hills, Glowkit Moonchild (Lucky Clover,
► Kat von D, Shade+Light Palette,
► Marc Jacobs, róż Air Blush (Lush & Libido),

BRWI:
► Anastasia Beverly Hills, Brow Powder Duo (Taupe).


A Ty? Jakie kosmetyki przetestowałaś ostatnio z pozytywnym skutkiem (albo nie)?
utf