niedziela, 28 stycznia 2018

AliExpress - chińszczyzna, czy totalna rewolucja?


O AliExpress słyszał już chyba każdy, a kto zamawiał, kto się przekonał? No właśnie. Od momentu usłyszenia o Ali do mojego pierwszego zamówienia, minęły pewnie z dwa lata. Pierwsze zakupy poczyniłam tam w wakacje 2017 i... Wciągnęło mnie!

Zacznę od tego, że jestem osobą, która od zawsze restrykcyjnie patrzyła na składy kosmetyków oraz ich pochodzenie, czy podróbki. Myślę, że właśnie te przekonania sprawiały, iż nie chciałam zamawiać z Chin. Ale z drugiej strony... Przecież tam są nie tylko kosmetyki!

AliExpress to raj rzęs. Serio. Znajdziesz tam sztuczne rzęsy, jakie tylko chcesz. Delikatne, dramatyczne, wymyślne, każde.
Moimi ulubionymi są rzęsy typu Mink, czyli te na czarnym pasku, imitującym kreskę wzdłuż linii oka, wyglądające naprawdę imponująco, o świetnej jakości! Za całe 8 złotych za parę... Polecam spojrzeć na sklepy proponujące nam coś podobnego. Choćby Sminko, gdzie na rzęsy trzeba wydać około 70 złotych... Jest różnica? A w jakości żadna.

tu znajdziesz rzęsy typu Mink


Przyznać muszę, że początkowo nie byłam zachwycona rzęsami typu Mink, gdyż nie mogłam przykleić ich w taki sposób, który by mnie satysfakcjonował. Jednak po dwóch, trzech próbach ogarnęłam sprawę. Wystarczy troszkę nimi pomerdać, by rozgrzać pasek (wtedy stanie się bardziej elastyczny) i rzęsy wskakują same na oko. A jaki efekt... Spójrz poniżej.



I tak naprawdę to "Minki" są najdroższymi moimi rzęsami z Ali. Mam też takie za 3,50 zł za 10 par, które jakościowo są równie fajne, choć efekt, jaki można przy ich pomocy osiągnąć, zdecydowanie bardziej delikatny i mniej trójwymiarowy. Ale co kto lubi!

Na Ali zamawiam również pędzle, które niejednokrotnie nie odbiegają jakościowo od takich marek jak Zoeva, czy Hakuro. Na zdjęciach można znaleźć pędzle marek DUcare, czy IMAGIC oraz jednorożcowe no name'y. O ile jednorożce są rzeczywiście takie sobie, to DUcare - wow! Mam jeden zestaw do oczu za jakieś szalone 14 zł i jestem z nich naprawdę zadowolona. Solidne wykonanie, miękkie włosie, grube trzonki, super! IMAGIC za to są idealne do detali i lipartów. I zestaw sześciu sztuk kosztował mnie niewiele ponad 13 zł. Czy kogoś muszę namawiać?

♥ tu znajdziesz pędzle DUcare


Królestwem pierdółek do artystycznych makijaży jest... Tak! To słowo na A! Niemal wszystkie serduszka, gwiazdeczki, kwiatuszki, pyłki, sryłki zamawiam właśnie tam. Niestety, w Polsce na takie duperelki jest spora przebitka, a do tego wielu rzeczy po prostu tu nie znajdziemy. Jeśli masz artystyczną duszę i szukasz różnorakich ozdób do makijażu, czy paznokci, wbijaj na Ali!


Pierwsze kosmetyki kolorowe są w drodze do mnie. Na razie postawiłam na metaliczną pomadkę i paletę z brokatowymi cieniami marki Focallure, która cieszy się dobrymi opiniami w sieci. Pożyjemy, zobaczymy. Jestem ich produktów bardzo ciekawa i liczę na wiele!


Jakie są minusy zamawiania z Chin? Na pewno czas oczekiwania, bo przesyłki potrafią dotrzeć dopiero po dwóch miesiącach, ale dzieje się to naprawdę sporadycznie. Większość zamówień trafia do mnie w miesiąc, czasem o wiele szybciej. Nie ma na to reguły.

I szczerze mówiąc? Z minusów to tyle, bo jeśli zamówienie nie dociera, zgłasza się to serwisowi AliExpress i oddają kasę. Jeśli jakość produktu jest inna, niż obiecywana, również można to zgłosić i odzyskać część lub całość pieniędzy.


Żal mi tylko, że tak późno zorientowałam się o prawilności tego serwisu. Kto nadal się waha - niech już dłużej tego nie robi! Nie warto!

Ilu sceptyków jeszcze tu mamy?
utf