piątek, 9 lutego 2018

Makijaż (nie do końca) po koreańsku z Jolse


Błysk! Kto go nie lubi, raczej nie będzie zachwycony moją najnowszą propozycją, gdyż jest go tu naprawdę pod dostatkiem. Zapraszam do zapoznania się z makijażowymi nowościami w moim kufrze. Będzie dużo Azji!

Było na Insta takie jedno głosowanie, gdzie wygrał granat. W końcu nadszedł jego czas. A ten makijaż spokojnie można nazwać Midnight in New York.

Jest wspomniany granat, który symbolizuje niebo, jest też złoto-różowy błysk, niemal identyczny jak ten gwiazd, no i jest także zieleń, symbolizująca Statuę Wolności. Dobrze to wykombinowałam? Nieważne. Lećmy dalej.


Jakiś czas temu dotarły do mnie trzy makijażowe nowości z Jolse: przepiękny cień w płynie Missha - Jewel Drop, cudowny róż the SAEM - Eco Soul Carnival Blush oraz nieziemska, metaliczna pomadka z błyszczykiem touch in SOL - Metallist Liquid Foil Lipstick Duo. Jak się sprawdziły?

Kto siedzi trochę w makijażowym świecie, z pewnością widzi niemałe podobieństwo cienia Missha do słynnych już produktów Stila. I nie ukrywam, właśnie to skusiło mnie do wypróbowania ów kosmetyku. Mój cień nosi nazwę Twinkle Rose i jest właśnie takim różowym złotem, które wpasuje się niemal wszędzie.


Produkt kosztuje prawie $12, co po przeliczeniu wcale nie jest mało, aczkolwiek jest go w opakowaniu tak dużo, że jest to po prostu opłacalne. Jewel Drop to geniusz! Żaden inny cień, jaki kiedykolwiek miałam, nie dał mi takiego wykończenia i efektu. To prawdziwy błysk, nie jakiś tam podrabianiec. Poza tym... Trwałość! Nie ma szans, by sam zszedł sobie ze skóry. Zastyga po dosłownie 30 sekundach, więc trzeba pracować z nim ekspresowo. Przy pocieraniu nie traci na intensywności, nie robią się dziury. Schodzi dopiero, kiedy chcemy, czyli przy demakijażu. Życzę sobie więcej odcieni, szczególnie takich mniej oczywistych!



Jako drugi produkt, pod lupę weźmiemy pomadkę z błyszczykiem, czyli Metallist Liquid Foil Lipstick Duo w odcieniu Sophie. Oczekiwania były ogromne, gdyż jak już chyba większość świata wie, jestem wielką fanką błysków, blasków, duochrome'ów i jednorożców. A wyszło, jak wyszło... Strona z pomadką dotarła do mnie albo stara albo uszkodzona, bo namęczyć się muszę, by cokolwiek nabrać na aplikator. Na szczęście Jolse przeprosiło, wynagrodziło, więc żalu nie żywię. Strona z błyszczykiem technicznie całkiem ok. Produkt natomiast jest po prostu słaby. Może i pięknie wygląda na zdjęciach, ale musiałam go dokładać z cztery razy. Z górnej wargi wszystko znika raz, dwa i schodzi na dolną. U góry zatem robią się nieestetyczne dziury. Kosmetyk schodzi też na zęby, czego nie cierpię, a do tego w smaku jest fatalny. Jak krem... Nie, żebym jadła. Sam mi po prostu do ust wszedł. Jestem bardzo zawiedziona, bo ta część z pomadką wydaje się naprawdę dość fajna, ale nie byłam w stanie wyciągnąć jej tyle, by nałożyć na obydwie wargi. No ale cóż. Może następnym razem.


I trzecie, azjatyckie cudo - mozaikowy róż Eco Soul Carnival Blush w kolorze Coral. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy na myśl, to to, że jest to odpowiednik Coralisty z Benefitu. Znajdziemy w nim sporo brzoskwini, trochę różu i opalizującą, złotą taflę. Za jednym pociągnięciem stanie się idealnym rozświetlaczem. Jeśli machniemy pędzlem kilka razy, na naszym licu pojawi się zdrowy rumieniec. Uwielbiam kosmetyki, które można używać na kilka sposobów! Do tego ma przyjemny zapach i po prostu prezentuje się bardzo estetycznie oraz z klasą.


Czego użyłam poza tymi azjatyckimi cudakami?

TWARZ:
► podkład, Rimmel, Lasting Finish Breathable (101),

► korektor, Helena Rubinstein, Magic Concealer (01) + Maybelline, Instant Age Rewind Eraser (Light),
► NYX, biały Mixer,
► puder, Bare Minerals, Bare Pro (01),

OKO:
► cień Talk Derby To Me z palety Sweet Peach, Too Faced, 
► jasny, zielony cień z palety Go Green, MIYO, 
kredka, Marc Jacobs, Highliner (Midnight In Paris),

KONTUR I ROZŚWIETLENIE:

► paleta, Kat von D, Shade + Light,
► paleta, Moonchild Glow Kit (Blue Moon),


BRWI:
► kredka, Eyeko, Brow Game Strong.



I może nie do końca dobrze czuję się w tak intensywnym makijażu, ale tworzenie go sprawiło mi niesamowitą radość! A przecież o to chodzi w sztuce! Kto jest w team'ie błysku, a kto woli mat?
utf