niedziela, 18 marca 2018

Z pamiętnika trądzikowca - kiedy antybiotyk nie pomógł


No to zaczynamy przygodę niejako od początku. Ale może zacznę właśnie od korzeni... Już jako nastolatka miałam spore problemy z łojotokiem i wypryskami, a w piątej klasie dotknął mnie trądzik młodzieńczy, który ze zgrozą wspominam do dziś. Później było trochę lepiej, ale nie na długo.

No i w sumie od zawsze było to samo. Czasem lepiej, czasem gorzej. Dermatolodzy nigdy nie byli mi w stanie pomóc. Stwierdzali, że "taka moja uroda" i siema. Koniec rozmowy.
Przełomem dopiero okazał się dla mnie tonik z kwasami, Lotion P50, który w kilka tygodni doprowadził moją skórę do stanu IDEALNEGO. Tak. To było dla mnie coś niesamowitego, bo przecież przez te wszystkie lata stosowałam tyle kosmetyków przeciwtrądzikowych i dopiero ten jeden, jedyny dał radę.

Niestety. Sielanka nie trwała długo, bo około roku (?). Jakoś tak. I dopiero wtedy zaczęła się jazda... Moja skóra z miesiąca na miesiąc wyglądała gorzej. Nigdy nie wiedziałam, z czym się obudzę, jak będę wyglądała, czy znów mnie coś będzie bolało.


Był płacz, krzyk, zgrzytanie zębami. Było naprawdę źle. Męczyły mnie różnego rodzaju wypryski - od małych, białych, zaskórników otwartych, do podskórnych, potwornie utrudniających życie gul. Innymi słowy: całe spektrum syfu przeszło przez moją skórę, dopisując do tego straszliwy łojotok.

Później znów był okres polepszenia się, gdzie wreszcie mogłam nawet się malować! Wcześniej nie było o tym mowy. Bardziej ze względów estetycznych - nie chciałam wyglądać jak biała czekolada z orzechami, poza tym skóra stawała się jeszcze bardziej podrażniona, cała mnie bolała. Bezsens.

No ale w sierpniu ubiegłego roku wszystko przybrało naprawdę złe tory. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Mimo, że przez około trzy lata odwiedziłam pewnie z siedmiu dermatologów, którzy mi nie pomogli, postanowiłam położyć swoje nadzieje w kolejnym. I tak w styczniu tego roku rozpoczęłam terapię doksycykliną, która trwała dwa i pół miesiąca. Dodatkowo do smarowania otrzymałam dwa specyfiki: Skinoren na dzień i Acnatac na noc.


I zaczęła się taka trochę magia. Wszystko zaczęło znikać, nic nowego nie wychodziło. W ciągu tego czasu pojawiły się dwa wysypy, ale nic poza tym. W sumie zapomniałam o wszelkich maziach, kremach. Używałam niemal tylko tego, co mi przepisano oraz toniku i żelu do oczyszczania. Czasem posmarowałam się też jakimś nawilżającym kremem, ale było to naprawdę sporadyczne.

Acnatac cudownie zaleczał wszelkie stany zapalne, a Skinoren rozjaśniał skórę.

Cera stała się trochę bardziej wrażliwa, trochę się łuszczyła, ale nie było źle. W końcu nic mnie już nie bolało, a sama nie wstydziłam się wychodzić z domu. Miałam nadzieję, że po skończonej kuracji tak już zostanie...

Minął tydzień, półtora od kiedy skończyłam brać antybiotyk i soł sori... Zaczęło się od nowa. Najpierw plecy, później dekolt, szyja i twarz. Telefon do dermatologa, ekspresowa wizyta i pytanie: "Czy próbujemy przeprowadzić kolejną terapię antybiotykiem, czy izotretynoiną?". Wybór był prosty, bo to była już moja druga terapia antybiotykiem, która skończyła się tak samo. Jedziemy z izotretynoiną, czyli tak zwanym "Izotekiem".

I stąd ta seria, bo na jednym poście się nie skończy. Terapia ma trwać około 7,5 miesiąca i przez ten czas będę tu wpadała i opisywała, co się dzieje z moją skórą, z moim ciałem, jak organizm przyjął lek i czy w moim przypadku terapia ta daje radę. Czas uzbroić się w cierpliwość!


Czy jest tu ktoś, kto z trądzikiem walczy lub już wygrał? 

I czas na wyniki. Nagroda leci do Izy Cetery, która urzekła mnie swoim komentarzem (proszę o kontakt przez FB). Izo! Tak trzymaj! A co do reszty Pań... Niezmiernie miło było czytać o Was, o tym jakie jesteście i co lubicie. Z większości odpowiedzi biła przyjemna pewność siebie, co bardzo podniosło mnie na duchu. Dziękuję, że zechciałyście podzielić się ze mną cząstką siebie, a ja obiecuję, że niebawem czeka nas kolejny konkurs. W sumie... Na dniach. Tym razem na Instagramie będzie fajne, koreańskie cudo do zgarnięcia! Już teraz zapraszam Was do wzięcia udziału!
utf