wtorek, 3 kwietnia 2018

Realash - czy moje rzęsy są piękniejsze?


Rzęsy od lat były moją bolączką. Niezbyt długie, baaardzo proste. Bez zalotki nie było ich widać. Z zalotką i tuszem efekt wcale nie był spektakularny. Do tego nie wyobrażałam sobie zrobić doczepów, bo to nie moje klimaty, a sztuczne rzęsy to raczej nie na co dzień...

Testowałam dwie odżywki - L4L, Bodetko Lash i finalnie wszystko było super, ale smarowałam się bez przerwy dwa lata. Ileż można? Po kilkuletniej przerwie przyszedł czas na Realash. Czy i tym razem jest dobrze?


Tu nie ma nad czym się rozdrabniać - jest różnica albo jej nie ma. No w sumie można jeszcze powiedzieć, że jest "tak se", ale nie w tym przypadku.


Znów mam rzęsy! Już zapomniałam jak to jest. A jak wrzucę na nie tusz, to już w ogóle jest ekstra! Stały się sporo dłuższe, gęstsze i przede wszystkim zaczęły się podwijać ku górze, co robi największą robotę.


Co do technicznej kwestii - odżywka podana jest w tradycyjnej formie, czyli z cienkim pędzelkiem. Jest to świetne rozwiązanie, bo dzięki niemu możemy dozować produkt dokładnie tam, gdzie chcemy (również na brwi). Samego produktu w opakowaniu są  3 ml, czyli całkiem spoko jak na taki kosmetyk, a koszt wynosi 179 zł, zatem niemało. Mimo tego - po prostu warto, bo efekt jest spektakularny.


Dla fanek odżywek bez Bimatoprostu mam niestety smutną wieść, gdyż pochodna tego związku znajduje się w produkcie. Ja nie odczuwam żadnych skutków ubocznych z tym związanych, co niezmiernie mnie cieszy.

Myślę, że przez markę Orphica znów na dłużej wrócę do odżywek. Uwielbiam ten efekt!


A jak jest u Ciebie? Odżywka, przedłużanie, czy natura?
utf