wtorek, 10 kwietnia 2018

Farby do makijażu? Tylko od the SAEM!


Kiedy zobaczyłam te maleństwa na Jolse, od razu ich zapragnęłam! Nie dość, że mają zabawny design, udają farbki, to przede wszystkim można podziałać z nimi na różne fronty - czy to na oko, na usta, wymieszać z innym produktem. Jak sprawdziły się w rzeczywistości? Czy tak idealnie jak wyglądają na fotografiach promocyjnych?


Marka the SAEM jakoś nigdy bardzo mnie nie kusiła. Miałam wcześniej jeden produkt naprawdę świetnej jakości, czyli ich mozaikowy Carnival Blush i tyle. Nic więcej. Może dlatego, że kosmetyki (szczególnie) koreańskie kupuję oczyma, dopiero później czytam na ich temat opinie.
Bo nie sztuką jest mieć coś pięknego, ale beznadziejnego. Wielbię kosmetyki piękne, ale też skuteczne.


I tak trafiły do mnie dwa odcienie farbek Semi Pro Multi Color - biały oraz miętowy. Biały wybrałam z myślą stosowania go jako linera - mój teraźniejszy z Inglota nie do końca mi odpowiada i liczyłam, że ten okaże się lepszy. Miętowy natomiast to jeden z moich ulubionych kolorów, więc zbytnio nie muszę tłumaczyć tego wyboru.

Produkty w konsystencji rzeczywiście przypominają farbki, a do tego przyjemnie pachną (już nie jak farbki!). Są gładkie w dotyku, odrobinę silikonowe. Dość szybko zastygają, więc trzeba działać szybko i być precyzyjnym.


Niestety. Ciężko pozostawić je same sobie na oku - odrobinę się rolują. Koniecznością jest przypudrowanie, bo inaczej nie wygląda to estetycznie. Szkoda. Byłam niemal pewna, że nie zrobią czegoś takiego, bo zastygają naprawdę konkretnie.

Kolor miętowy jest świetną opcją do kolorowych kresek, czy akcentów, zaś biały... No właśnie. Biały nadaje się jedynie do rozjaśnienia miętowego. Krycie nie jest stuprocentowe. Przy poprawkach robią się dziury i zdecydowanie wolę mój nieidealny liner Inglot.


Poniżej możesz zobaczyć jak obydwa kolory prezentują się na oku. Według mnie naprawdę fajnie, ale to raczej był mój pierwszy i ostatni raz z nakładaniem ich na całą powiekę. Definitywnie za dużo z nimi roboty.


Czy polecam? Do kuferka wizażysty albo kosmetyczki fanek kolorów - jak najbardziej! 
Ale! Polecam jedynie te kolorowe. Nie jakąś biel, czy czerń, bo tych zamienniki możemy spokojnie znaleźć stacjonarnie.


Lubisz kolorowe akcenty w makijażu? Czy to tylko ja tak mam? Jakie kosmetyki do makijażu z prawdziwym, mocnym kolorem możesz mi polecić?
utf