czwartek, 3 maja 2018

Wiosenne szaleństwo - fioletowe half cut crease


Asię poznałam przez Internet, dokładniej przez Instagram i wiecie co? Pyknęło. Na tyle, że wpadła do mnie w poprzedni weekend. A że niemal każdy mój gość raczony jest makijażem... To właśnie ten post jest jego wynikiem.

Wiosennie, kolorowo, z nutą szaleństwa, bo raczej nie każdy chodzi tak po ulicy. Ale to był idealny moment na przetestowanie nowych cieni, które właśnie Asia mi podarowała.

Mowa tu o palecie Makeup Revolution Soph X, która od dawna do mnie wołała... Uważam, że dobór kolorów jest w niej świetnie przemyślany i przy jej pomocy możemy stworzyć naprawdę niezliczoną ilość makijaży.

Nie trudno się domyślić - użyłam mojej ulubionej mieszanki, czyli fioletu i pomarańczy, które pięknie ze sobą kontrastują, a dodatkowo podkreślają zieloną tęczówkę. To był mój pierwszy raz z cieniami MUR i przyznam, że szału wielkiego nie ma, ale jest przyzwoicie. 


Już po tym jednym razie na pewno mogę ją polecić osobom początkującym, czy takim, które wolą sobie zbudować kolor warstwa po warstwie. Ja zdecydowanie preferuję mocniejszy pigment, ale dla tej palety mogę się trochę pomęczyć...

Wracając do samego makijażu. Na oku znajdziemy kolory: Cloudberry i Peaches w załamaniu i zewnętrznym kąciku oraz na dolnej powiece, Mixed Berries na większej części powieki, a na nim Pink Champagne w centralnej części oka i wewnętrznym kąciku (tam również cień Amethyst z palety Alchemist od Kat von D). Na linię wodną zaaplikowałam jeszcze matowy Highliner od Jacobsa w kolorze Whirl(pool) i to tyle. No, poza kilkoma kępkami.


Na ustach widnieje przepiękna fuksja z MIYO, z serii Lip Me Lipstick w kolorze Julia, która jest bardzo trwała, a do tego barwi wargi. W ogóle pomadki z tej serii charakteryzują się długotrwałością, za co chwała im!

Właśnie! Niebawem pokażę Wam cztery Belladonas, czyli najnowszą kolekcję tychże pomadek. Fanki fioletów i mocnego pigmentu powinny być zadowolone!


Asia ma na sobie podkład No Mask z Lirene w najjaśniejszym odcieniu (00) i niby sam podkład jest fajny, bo bardzo lekki, nieźle kryje, świetnie utrzymuje się w ciągu dnia, to tak cholernie ciemnieje i idzie w stronę pomarańczy, że ja po prostu tego nie rozumiem. Proszę, wskażcie mi, ile Polek ma karnację pomarańczową i taką, by ten podkład im po prostu pod względem jasności pasował. Ja nawet po opaleniu się nie jestem tak ciemna... I to kolejny podkład z Lirene, który robi to samo. Jasne, mogę sobie wymieszać go z białym mikserem, ale nie każdy ma na to ochotę i jest to całkiem zrozumiałe.

Pełna lista kosmetyków:

TWARZ: 
► podkład, No Mask (00), Lirene,
► korektor, Fit Me (05), Maybelline,
► puder, Mineralize Skinfinish Natural, MAC,
► puder transparentny, Shiseido,
► róż, Eco Soul Carnival Blush (Coral), the SAEM,
► brązer, Laguna, Nars,

OCZY:
► paleta, Soph X, Makeup Revolution,
cień Amethyst z palety Alchemist, Kat von D,
kredka, Matte Highliner (Whirl(pool)), Marc Jacobs


BRWI:
► cienie, Brow Powder Duo (Taupe), Anastasia Beverly Hills, 

USTA:
► pomadka, Lip Me Lipstick (Julia), MIYO.


Co myślisz o makijażu? Czy wraz z pierwszymi promieniami prawdziwego słońca również naszła Cię ochota na więcej koloru?
Dziękuję Asiu, raz jeszcze, za użyczenie skóry twarzy (i szyi trochę!) i każdemu z Was życzę, by poznawać przez net tylko takie fajne osoby! 
utf