piątek, 6 kwietnia 2018

Z pamiętnika trądzikowca - po dwóch tygodniach


Jak obiecałam, tak się staje - wracam z aktualizacją po ponad dwóch tygodniach zażywania izotretynoiny. Jak się czuję? Jak ze skutkami ubocznymi? Czy widzę zmianę?

Pociągnijmy to chronologicznie. 

Pierwsze zmiany zauważyłam już czwartego dnia. Skóra twarzy zaczęła się szalenie łuszczyć. Podczas delikatnego masażu podczas mycia, na dłoniach pozostawały kawałki naskórka (jak przy peelingu gommage). W ruch poszło więcej emolientów, by nie doprowadzić do silnego podrażnienia. Udało się!

Następnie pojawiła się ogromna chęć picia. Mogłam pić i pić, a później latać co 20 min do kibelka. 2,5 litra dziennie szło spokojnie. Od kilku dni nie mam już tak ogromnej tej potrzeby, ale nadal piję więcej, niż wcześniej.


Kolejna rzecz - suchość skóry, szczególnie dłoni. Byłam na to przygotowana, gdyż są one suche od dawna, ale pierwsze uderzenie nieco mnie zaskoczyło. Bez codziennego smarowania dłoni i nóg oraz karku się nie obejdzie. W gorszej kondycji są też wszelkie śluzówki - nos, usta, oczy. O ile bez kropli do oczu i nosa daję radę, to na ustach niemal cały czas mam odżywczy balsam.

Przez dwa dni bardzo bolały mnie plecy, ale do teraz nie wiem, czy było to wynikiem leków, czy po prostu miałam gorszy dzień. Zobaczymy później.

Jestem trochę w kolorze raka. Przez ostatni weekend otrzymałam kilka pytań na temat tego, czy się opalałam. Nie. Ja tylko biorę leki.


Z pozytywnych rzeczy - praktycznie od samego początku moja skóra wygląda dobrze. Jeśli coś się na niej pojawia, dość szybko znika i nie boli jak wcześniej. Daje mi to ogromny komfort psychiczny. Wreszcie nie zastanawiam się nad tym jak wyglądam, tylko po prostu jestem.


I ostatnia, niemal priorytetowa sprawa. Skóra praktycznie się nie przetłuszcza! Dziś jestem trzeci dzień bez mycia włosów. Tzn. myłam je przedwczoraj. Normalnie moje włosy pod koniec dnia wyglądały już fatalnie, były oklapnięte i gdzieniegdzie po prostu tłuste. Teraz po dwóch dniach po prostu są świeże i odbite od głowy! Szczerze? Nie pamiętam czasów, kiedy mogłam myć głowę choćby co drugi dzień. To tak miłe, kiedy nie tracę rano czasu na mycie włosów i ich suszenie, tylko mogę spokojnie posiedzieć w wannie. Co za tym idzie - skóra całego ciała również jest dla mnie łaskawsza. Wcześniej bardzo szybko przetłuszczały mi się górne partie ciała. Na tyle, że miałam po prostu ochotę brać dwa razy dziennie kąpiel. Dziś tego nie ma.


Moja cera niemal przez 24 godziny napakowana jest olejkami, ale sama z siebie się nie przetłuszcza (wreszcie!). Od wielu lat borykałam się z nadmiernym wydzielaniem łoju. Raz było lepiej, raz gorzej, ale ostatnimi czasy bardzo mi to dokuczało. Na razie nie muszę się tym przejmować. Do tego naskórek sam w sobie zrobił się gładki i pięknie odbija światło. Jakbym wysmarowała się rozświetlaczem. I nie sądziłam, że kiedykolwiek polubię na sobie ten efekt.


Myślę, myślę, ale to chyba wszystko na chwilę obecną. W przyszłym tygodniu wybieram się na badania, by sprawdzić, czy nadal mogę przyjmować daną dawkę Curacne.


Trzymajcie kciuki za mnie, a ja trzymam kciuki za wszystkich, którzy walczą z wszelakimi skórnymi problemami! Damy radę!
utf