czwartek, 27 września 2018

Koreańska esencja ze śluzem ślimaka - czy to działa?


Ślimak. Co przychodzi Ci do głowy, gdy o nim myślisz? Obrzydzenie, jego właściwości regeneracyjne, obiad, czy jeszcze coś innego? Ja ślimaki zawsze kojarzyłam z ich możliwościami odnowy i zawsze ciągnęło mnie do kosmetyków, które zawierały ich śluz. Oczywiście to trochę na wyrost, bo często takie kosmetyki okazywały się "ślimakowe" tylko z nazwy, ale nie zmienia to faktu, że chciałam je mieć i lubiłam ich używać.

Jedna z ulubionych marek z Korei? Oczywiście, że COSRX. Krótkie składy, konkretne działanie, prosta szata graficzna to coś, co ujęło mnie już ponad trzy lata temu i do dziś trzyma. Od wielu miesięcy chętnie sięgam po ich produkty i z uśmiechem na twarzy sprawdzam nowości i kierunek, w którym idą. Jest on w moim mniemaniu zadowalający. Bardzo.

Dziś pod lupę weźmy jeden ze sztandarowych produktów - Advanced Snail 96 Mucin Power Essence. Jest to (jak nazwa wskazuje) esencja ze śluzem ślimaka i w przeciwieństwie do innych, podobnych produktów, może się pochwalić 96-cioma procentami mucyny w składzie. Imponujące. Co więcej - złożona jest jedynie z 12-stu składników, nie posiada parabenów, substancji zapachowych, barwników i innych takich syfów. W skrócie - skład naprawdę fajny. Jak w większości ich produktów.


To, co najważniejsze, czyli działanie. Produkt ujął mnie już od pierwszego użycia i trudno mi się z nim rozstawać. Ba. Nie robię tego. Podróżuje ze mną wszędzie, bo dzień bez niego zwykle kończył się odchodzącą skóra, swędzeniem i nieestetycznym wyglądem. Esencja rzeczywiście dogłębnie nawilża skórę, zmiękcza ją, sprawia, że jest "napita wodą", jędrna, sprężysta. Sprawia również, że kolejna pielęgnacja wchłania się lepiej, a efekt wypielęgnowanej skóry trwa niemal cały dzień. Dodam, że w danej chwili (kuracja izotretynoiną) jest ona ekstremalnie sucha.

Ważne jest też to, że kosmetyk podany jest w dużym opakowaniu (cena do jakości i pojemności to dla mnie żart), z wygodnym aplikatorem. Dzięki temu spokojnie możemy też używać go na ciało - nogi, dłonie, dekolt, czy inne, przesuszone i wymagające regeneracji rejony.


Produkt nie posiada żadnego zapachu, koloru. Jest delikatnie klejący i tak zachowuje się wobec kolejnych produktów - jak klej. Wszystko inne lepiej się trzyma. Nie tylko pielęgnacja. Makijaż również. Jednak nie zatyka porów, nie powoduje wyprysków, nie jest wyczuwalny na skórze. Kolejny produkt COSRX, który pokochałam.

Polecam wypróbować nie tylko ślimakową esencję, ale również inne dobra, jakie oferują, gdyż jest to idealny kierunek dla tych, którzy mają problemy ze skórą. Od tych trądzikowych, przez suchość, po łuszczycę. Mają tak różnorakie produkty, że większość znajdzie tam coś dla siebie. Może i plasterki na wypryski nie okazały się mocarzami i na pewno nie każdy ich kosmetyk będzie dla każdego idealny, to jednak cały czas do nich wracam i z uśmiechem patrzę na rozwój. Ale umówmy się. Nie ma jednej marki, która spełni oczekiwania wszystkich i nie ma marki, której każdy produkt jest KWC. Jednym słowem - polecam!


utf